Sala Coworkingowa zamiast pleneru? Jak uciec z domu!

Ostatni post został przyjęty wyjątkowo ciepło i wiele osób wypowiedziało się na temat przygotowań swojego miejsca pracy. Pojawił się również wątek ucieczki w plener i sal coworkingowych, które stają się coraz popularniejszym rozwiązaniem dla freelancerów i osób, potrzebujących miejsca do nauki.

Wywiązała się ciekawa dyskusja między zwolennikami świeżego powietrza i klientami pomieszczeń typu Open Space. Warto spojrzeć na obydwie możliwości i zastanowić się nad największymi zaletami, które pozwolą wybrać każdemu swoje ulubione miejsce do pracy.

Coworking – nie tylko płatny

Sala coworkingowa kojarzy się z wynajęciem biurka na Open Space, gdzie będziemy otaczać się podobnymi do nas specjalistami. Jest to świetny sposób, by poznać kolegów z tej samej branży lub pokrewnych freelancerów, którzy mogą okazać się pomocni w pozyskiwaniu nowych klientów, doświadczeń i zleceń.

Wynajęcie biurka lub biura w takim miejscu, nie należy do drogich, ponieważ ceny zaczynają się od kilkudziesięciu złotych miesięcznie – w zależności od lokalizacji i możliwości, które oferowane są w wybranym pakiecie. W większości przypadków możemy liczyć na obsługę korespondencji, możliwość korzystania z wyposażonych pomieszczeń socjalnych i dostęp do artykułów biurowych (m.in. drukarki, xero, faxu itp.).

Coraz więcej centrów handlowych, udostępnia darmowe strefy coworkingu dla klientów. Sale posiadają jednak ogromną wadę – trzeba bić się o dostęp do biurka i gniazdek elektrycznych z wagarowiczami, którzy ładują nałogowo swoje telefony komórkowe. Nie możemy również liczyć na ciszę, spokój, artykuły biurowe i wyposażenie dobrej jakości.

Osobiście korzystam z darmowej strefy coworkingu w Lublinie, która dostępna jest w C.H. Tarasy Zamkowe – niezwykle przyjemne miejsce pod względem wizualnym. Wyposażenie pozostawia jednak wiele do życzenia, gdyż jest po prostu zniszczone przez nastolatków. Ludzie potrafią przyjść z jedzeniem (mimo zakazu) i urządzić sobie piknik na kanapie obok biurka.

Podsumowując obydwie możliwości, płatne sale coworkingu są dużo lepszym rozwiązaniem, jeśli ktoś szuka miejsca do pracy na co dzień.

A czemu nie plener?

Kontakt ze świeżym powietrzem i naturą może rozpraszać uwagę. Osobiście, jeśli słyszę śpiew ptaków lub szum drzew, automatycznie jestem niezdolny do pracy – zaczynam myśleć o relaksowaniu się na słońcu przy grillu i niskoalkoholowych napojach wyskokowych (każdy przecież lubi napić się piwa lub wina w wolnej chwili :))

Korzystanie ze sprzętu wyposażonego w błyszczącą matrycę, uniemożliwia pracę na słońcu, ponieważ wystarczy jeden promień, by tekst stał się niewidoczny i nieczytelny. Na rynku dostępne są matowe naklejki na monitor, które przy okazji rozwiązują problem widocznych śladów palców na matrycy. 

Ostatnią rzeczą, która zniechęca mnie do pracy „pod chmurką”, jest brak stabilnego i wygodnego miejsca do pracy. Spędzenie kilku godzin na drewnianej ławce, zmasakruje każdy kręgosłup i pośladki, a leżak uśpi lub rozleniwi nawet najtwardszych zawodników w ciągu 30 minut i praca skończy się na oglądaniu Przyjaciół, lub innego serialu komediowego.

Możliwości jest wiele i zachęcam do eksperymentowania. Warto uciec z domu, by otworzyć się na ludzi, poszukać inspiracji i przede wszystkim, nie łączyć pracy z miejscem, które powinno być azylem i ucieczką od codziennych problemów służbowych.

2 thoughts on “Sala Coworkingowa zamiast pleneru? Jak uciec z domu!

  1. Amazing things here. I’m very happy to look your post.
    Thanks so much and I’m taking a look forward to contact you.
    Will you kindly drop me a e-mail?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *